kawały zza grobu
po drugiej stronie
Była sobie zakochana para. Już się mieli pobrać, gdy w przeddzień ślubu zginęli w wypadku samochodowym. Trafili do nieba, ale po kilku tygodniach stwierdzili, że nie są do końca szczęśliwi. Narzeczony poszedł więc do św. Piotra i mówi:
- Piotrze, fajnie nam się tutaj mieszka, ale smutno nam, że nie zdążyliśmy się pobrać. Możemy to zrobić w niebie?
Piotr myśli. W końcu mówi:
- Hmm, no nie wiem. Nikt tu się nie żenił. Idź z tym do Boga.
Narzeczony idzie więc do Boga i pyta o to samo. Bóg rzecze:
- Przyjdź za pięć lat to zobaczymy.
Minęło pięć lat. Chłopak znowu prosi, a Bóg odpowiada:
- Jeszcze raz przemyśl sprawę. Masz na to kolejne pięć lat.
Biedak zmartwił się, ale nie dyskutował. Przychodzi znowu za pięć lat. Bóg od razu go poznał:
- Tak. Możecie wziąć ślub. Sobota, kaplica główna, godzina 15.00.
Nie minęły dwa tygodnie, a pan młody znowu przychodzi do Boga:
- Chcemy rozwodu, nie możemy ze sobą wytrzymać!
Kiedy Bóg to usłyszał, złapał się za głowę i krzyknął:
- Słuchaj, bracie! Dziesięć lat minęło zanim znaleźliśmy w niebie księdza! Czy ty wiesz ile będziemy szukać prawnika?!
po drugiej stronie
Fragment listu pożegnalnego do wiernych, napisanego przez pastora Longa:
"Drodzy parafianie, nie mam do Was żalu o to, że spoglądaliście na zegarki podczas moich kazań. Czułem się jednak naprawdę dotknięty, gdy przystawialiście je sobie do uszu, żeby sprawdzić, czy na pewno jeszcze chodzą!".
po drugiej stronie
Dzwonek do drzwi. Facet otwiera i widzi śmierć z kosą. Kolana się pod nim uginają, ręce zaczynają się trząść. Śmierć, która go zauważyła, mówi:
- Nie pękaj, przyszłam po twojego kanarka.
po drugiej stronie
Umarł banknot 200-złotowy. Przychodzi do nieba i Bóg w swej wielkiej dobroci mówi mu:
- Do piekła!
Zasmucony banknot wchodzi do kotła piekielnego, z którego widzi jak mogłoby być w niebie pięknie. Umarł banknot 100-złotowy. Pan Bóg i jego wysyła do piekła. Umarł 50-złotowy i też trafił do piekła. Podobnie było z dwudziestozłotowym i dziesięciozłotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła, dwuzłotówka i złotówka również. Gdy przed Bogiem stanęła pięćdziesięciogroszówka ten uradowany wziął ją na ręce i posadził po prawicy. Inne nominały zaczęły krzyczeć:
- Dlaczego ona jest z Tobą Panie, a my nie?
A Bóg popatrzył na nie i zapytał:
- A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem?
po drugiej stronie
Kowalskiemu zrobiono głupi kawał. Zamieszczono jego nekrolog w gazecie. Biedak chwycił za słuchawkę i zatelefonował do przyjaciela:
- Halo! Janek, czytałeś mój nekrolog w gazecie?
- Tak - odpowiada przerażony głos. - Ale skąd Ty właściwie dzwonisz???
po drugiej stronie
Umarł stary pobożny ksiądz i trafił przed oblicze świętego Piotra. Ten egzaminuje go z uczynków z całego życia. Ksiądz odpowiada cierpliwie, ale kątem oka zerka już na rajską bramę. Zerka i zerka, naraz wybucha:
- Św. Piotrze, ależ to jest niesprawiedliwe! Ja tu całe życie na chwałę Pana poświęciłem, a tam widzę za bramą takiego jednego Józka z naszej wsi, co nawet do kościoła nie chodził, a teraz jest w raju wcześniej ode mnie!
A św. Piotr na to:
- Widzisz, ty jak odprawiałeś mszę to cały kościół spał, ale jak Józek prowadził autobus to wszyscy się modlili.
po drugiej stronie
Wchodzi facet do gabinetu psychiatrycznego na 10 piętrze i mówi:
- Umiem latać!
Po czym staje na parapecie, skacze, robi parę kółek w powietrzu i wraca. Lekarz patrzy na niego zdumiony i mówi:
- Jak tyś to zrobił?
- A to nic trudnego, wystarczy, że staniesz na parapecie, mocno uwierzysz w siebie i będziesz mocno machał rękami.
Lekarz posłuchał, skoczył i oczywiście spadł i roztrzaskał się o ziemię, a jego gość staje ucieszony przy oknie i mówi:
- No... jak na anioła stróża to kawał ze mnie sukinsyna!
po drugiej stronie
Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza. Lekarz wybiera się do niej na cmentarz, staje nad grobem i słyszy zduszony głos wydobywający się spod ziemi:
- Panie doktorze? Ma pan coś na robaki?
po drugiej stronie
Był sobie człowiek dobry, mądry, ale bardzo brzydki. W końcu poddał się operacji plastycznej. Niestety gdy wychodził ze szpitala wpadł pod ciężarówkę i zginął. Jego dusza powędrowała do nieba. Kiedy stanął przed Bogiem żałośnie zapytał drżącym z emocji głosem:
- Dlaczego mi to zrobiłeś Boże???
- Synu, wybacz. Ja cię po prostu nie poznałem.
1 | 2